elektronów w sygnał radiowy. Jeśli telefon robi się
ciepły podczas oglądania wideo, grania online albo podczas wysyłania dużych plików - winne są
zazwyczaj grzejące się, powodujące straty energii,
nieefektywne wzmacniacze. Ze 100% pobieranej
przez nie energii, jedynie 30-35% jest wykorzystywane na efektywną pracę . Reszta ulatnia się wraz z ciepłem, która nonsensownie ogrzewa nam dłonie. Firma Eta Devices współpracująca z MIT twierdzi, że rozwiązanie problemu zbyt szybko wyczerpujących się baterii jest na wyciągnięcie ręki. Co prawda technologia jest rozwojowa, ale jej komercyjne wprowadzenie obiecuje się już w przyszłym roku, choć na razie jedynie do wielkich stacji bazowych LTE.

5 wzmacniaczy mocy w iPhone 5 (oznaczone czerwonymi kropkami) fot. MIT Technology Review Wynalazek ma zredukować pobór mocy o połowę.
Jest nadzieja, że podobne oszczędności uda się
uzyskać po wprowadzeniu go również na gruncie
technologii mobilnych. Do tego twórcy obiecują
jeden uniwersalny wzmacniacz mocy dla
wszystkich obsługiwanych standardów komunikacyjnych - dla porównania w iPhone jest
obecnie montowanych 5 osobnych wzmacniaczy
wykorzystujących do 60% pojemności baterii. Rozwiązanie nie polega na wynalezieniu nowej
technologii budowy baterii, a na ograniczeniu
apetytu podzespołów na jej wykorzystanie. Ma się
to odbywać między innymi za pomocą
optymalnego doboru parametrów prądowych dla
poszczególnych elementów urządzenia, również na poziomie pojedynczych tranzystorów. Technologia
nosi skomplikowaną nazwę asymmetric multilevel
outphasing i będzie - w przenośni - rodzajem
elektronicznej skrzyni biegów, która optymalnie
dobierze przełożenia sprawdzając warunki pracy
układu 20 milionów razy na sekundę. Formalna premiera tego rozwiązania spodziewana
jest już w lutym przyszłego roku na Mobile World
Congress w Barcelonie. Na wprowadzenie
technologii do smartfonów będzie trzeba poczekać
jednak nieco dłużej.
Na podstawie informacji serwisu MIT Technology Review.
Autor: Jacek Filipowicz
ź. mGSM.pl